Wyższy standard skuteczności
Blog
Informacje z branży i życia firmy
Wybierz dziedzinę

Internet na wokandzie

Opublikowano: 19-03-2009
Czas potrzebny do przeczytania: 1:50 min

Google i dostawcy Internetu mówią „nie”, ale eurodeputowani coraz intensywniej myślą nad ostrymi przepisami przeciwko praktyce „dzielenia się” plikami przez użytkowników – wszystko po to, by powstrzymać lawino narastające piractwo internetowe.

Motywacją do zaostrzania przepisów jest prawo autorskie i potrzeba ochrony dóbr osobistych i majątkowych twórców publikujących muzykę, teksty, filmy czy zdjęcia w Sieci. Do tego dochodzą w coraz większym stopniu także wymierne – i rosnące – straty gospodarcze wynikające z kopiowania plików przez internautów, korzystania z nich bez stosownych uprawnień.

Wyrazem bardziej stanowczej polityki przeciwko piratom internetowym – a więc wszystkim użytkownikom korzystającym np. z sieci typu p2p (peer to peer) – ma być tzw. raport Mediny, rezolucja projektująca zdelegalizowanie p2p oraz wprowadzenie opłat za tworzenie kopii plików chronionych prawem autorskim.

Już teraz widać, ze rządy biorą się za piractwo sieciowe na poważnie. We Francji planowana jest kara w postaci odcięcia dostępu do Internetu, w Wielkiej Brytanii i Szwecji za piractwo ma grozić zmniejszenie przepustowości łącza. Czy to racjonalne? Czy media internetowe, utożsamiane z anonimowością, demokracją i wolnością, też muszą zostać obwarowane przepisami, a praktyki, które – nie ukrywajmy – wielu użytkownikom weszły w krew jako naturalne – zostaną zesłane do podziemia? W końcu Google staje właśnie w obronie tej wolności, protestując przeciwko odcinaniu obywatelom dostępu do Internetu bez wyroku sądowego.

Mimo takich skojarzeń, korzystanie z Internetu musi być ufundowane na przejrzystych zasadach. Twórcy mają prawo do niebycia okradanymi… Biorąc pod uwagę fakt, że – jak szacuje International Intellectual Property Alliance – piraci spowodowali w 2008 roku 538 mln dolarów strat dla polskiej gospodarki, jest o co walczyć. Gospodarka w coraz większym stopniu opiera się na Internecie. Biznes staje się e-biznesem. Bez reguł w biznesie mamy szarą strefę, bez reguł w e-biznesie spodziewać się możemy tylko wielkich wpadek i braku zaufania dla kanału komunikacji.

Źródło:Wnp.pl

Autor
Sunrise System
Ocena artykułu
0.00 - (0 głosów)
Komentarze
Dodaj komentarz
Ostrzeżenie: Uwaga na firmę o podobnej nazwie! Więcej...
Zapoznałem się