Wyższy standard skuteczności
Blog
Informacje z branży i życia firmy
Wybierz dziedzinę

Dobry zwyczaj: nie rozsyłaj

Opublikowano: 18-07-2008
Czas potrzebny do przeczytania: 2:10 min

Wirus komputerowyPo otrzymaniu wiadomości od jednej ze znanych i wiarygodnych firm kurierskich z pełnym zaufaniem pobrałem załącznik – i program antywirusowy zawył ostrzegawczo: trojan! Co oni – sprawcy wirusowej zarazy w Internecie – jeszcze wymyślą, by wedrzeć się do mojego komputera?!

Metody włamywania się przez Sieć opierają się na różnych strategiach. Wirus czaić się może w erotycznym filmiku, zabawnej kartce okolicznościowej. w banerze, który rzekomo pozwala ściągnąć bezpłatny program antywirusowy. Ostatnio pojawił się kolejny przemyślny patent: do wielu użytkowników rozesłano wirusa poprzez... ostrzeżenie o wirusie! W dodatku fałszywie powoływano się na informacje z CNN i, oczywiście, zalecano rozesłanie go do znajomych.

A czym tak naprawdę jest wirus? Specjaliści przede wszystkim podkreślają, że nie jest robakiem komputerowym ;-) Wirus to krótki program o zdolnościach do samopowielania. Jako wirus plikowy przenoszony jest przez zarażone pliki (uwaga na załączniki do wiadomości!), w odmianie dyskowej przenoszony jest poprzez zerową ścieżkę (na ścieżce zerowej znajdują się informacje o konfiguracji dysku twardego, czyli dane potrzebne do uruchomienia dysku, całego systemu operacyjnego).

Wirus replikuje się i modyfikuje strukturę plików lub sektorów. Komputer przestaje działać albo dzieli się informacjami o naszym koncie internetowym z wiruso-nadawcą. Wirus może w dodatku zakolegować się z robakiem komputerowym i wespół w zespół przyczaić się w wielobajtowych programach, a następnie:

- kasować i niszczyć dane,
- rozsyłać spam, na przykład do naszej listy adresowej
- atakować serwery,
- wyłączyć komputer,
- wyświetlać niespodziewane obrazki albo odtwarzać dźwięki,
- umożliwić komuś obcemu kontrolę nad komputerem, przy którym właśnie siedzimy.

Jak się chronić? Zdaje się, że jedynym sposobem na podstępy w stylu niosącego zgubę konia trojańskiego jest ostrożność – nawet otwarcie wiadomości może skończyć się infekcją. Z drugiej strony jednak - nie sposób przecież rozmyślać nad każdym z dziesiątków maili. Pozostaje więc nie ulegać przyjaznym odruchom i nie przesyłać dalej niczego, co budzi jakąkolwiek wątpliwość.

Na szczęście programy antywirusowe radzą sobie coraz lepiej i stoją na straży naszego internetowego spokoju. A ryzyko wirusowe jeszcze bardziej upodabnia Internet do realu, recepta jest zatem podobna: dobre zwyczaje i profilaktyka pomagają zachować zdrowe, zadowolone komputery. Wiadomo, że pokasłujący pecet to bardzo wymagający pacjent.

Źródła:wikipedia.orgwirtualnemedia.pl

Autor
Małgorzata Kucharska
Ocena artykułu
0.00 - (0 głosów)
Komentarze
#1Rafał2008-07-21 18:27:30
Można też używać Linuksa. ;P
Dodaj komentarz
Ostrzeżenie: Uwaga na firmę o podobnej nazwie! Więcej...
Zapoznałem się