Wyższy standard skuteczności
Blog
Informacje z branży i życia firmy
Wybierz dziedzinę

Zielone światło od Facebooka, czyli reklama natywna w publikowanych postach

Opublikowano: 15-04-2016

Reklama natywna – najbardziej pożądana przez marketingowców forma promocji marki, czy raczej narzędzie, którego większość agencji reklamowych woli unikać? Czym właściwie jest oraz jak ją rozpoznać? Tak jak w przypadku wielu innych marketingowych działań nie ma jednej trafiającej w punkt definicji. A kwestia jest na tyle istotna, gdyż z tą formą promocji marki spotykamy się zarówno w Internecie, jak i świecie offline.

 

Ukryta forma reklamy

 

Posługując się definicją zaczerpniętą z najpopularniejszej internetowej encyklopedii, za reklamę natywną uznaje się rodzaj promocji marki, konkretnego produktu czy usługi, która jest idealnie wkomponowana w treść medialną i staje się jej integralną częścią. Chodzi nie tylko o spójność stylistyczną, ale również kontekst i dopasowanie do środowiska medialnego, w którym znajduje się dany artykuł, obrazek, film czy kampania reklamowa. Innymi słowy reklama natywna wtapia się w tekst, idealnie dopasowując się do jego treści oraz skutecznie „chowając się” przed odbiorcą. I właśnie w tym bardzo inteligentnym ukrywaniu się tkwi cały jej sekret.

 

Reklama natywna prosto z Gali Oscarowej

 

Wciąż wiele osób myli to pojęcie i utożsamia reklamę natywną z tak zwanym artykułem sponsorowanym, co jest błędem. Otóż jakakolwiek treść sponsorowana wskazuje odbiorcy promowany produkt lub usługę w sposób dość jednoznaczny czy wręcz nachalny. Natomiast reklama natywna nie jest inwazyjna, tylko bardzo sprytna i niezwykle dobrze przemyślana. Chodzi o to, aby znajdujące się w niej odniesienie do marki nie było oczywiste dla odbiorcy.

 

Przykład? Na pewno wszyscy z nas kojarzą słynne oscarowe selfie z 2014 roku. Jedenaście kultowych gwiazd światowego kina znalazło się w kadrze zdjęcia zrobionego telefonem komórkowym. Przypadek? Spontaniczna forma świętowania? Kiedy emocje w sieci opadły, a słynne selfie zyskało miliony udostępnień, kciuków w górę i interakcji do całego zmieszania przyznał się Samsung. Tak świetnie zaaranżowana forma reklamy natywnej mająca na celu promocję jego najnowszego smartfona kosztowała firmę 20 milionów dolarów. Niemniej zamierzony efekt z pewnością został osiągnięty, a sama fotografia uzyskała miano legendy.

 

Źródło: i.ytimg.com

 

Facebook zmienia swoją politykę


Dlaczego wielu reklamodawców wciąż unika reklamy natywnej i woli uciekać się do tradycyjnych i coraz częściej ignorowanych przez Internautów displayów? Przede wszystkim obawiają się, że ich target nie zrozumie przekazu. W reklamie natywnej najważniejszy jest dobrze przemyślany pomysł, inteligentnie wpleciony w konwencję całego przekazu. A to nie lada sztuka i bardzo duże wyzwanie dla marketingowców.

 

Sytuacja być może niedługo ulegnie zmianie, gdyż z dniem 8 kwietnia Facebook zaktualizował swoją politykę związaną z treściami publikowanymi przez użytkowników. Od teraz partnerzy biznesowi tego najbardziej popularnego medium społecznościowego będą mogli umieszczać na portalu posty w postaci reklam natywnych. Mogą one przybierać formę linku, zdjęcia, tekstu, materiału wideo oraz nowości na Facebooku, czyli filmów nadawanych na żywo. Warunkiem jest umożliwienie innym użytkownikom weryfikacji takiego wpisu poprzez jego odpowiednie oznaczenie, informujące że zawiera odniesienie do marki.

 

 

Lekarstwo na „ślepotę bannerową”?

 

Trudno powiedzieć, czy takie formy promocji jak artykuły sponsorowane bądź displaye przejdą w przyszłości do lamusa i zostaną zastąpione przez bardziej atrakcyjne i mniej nachalne działania marketingowe. Pewne jest natomiast to, że obecnie mamy do czynienia z tak zwaną „ślepotą bannerową”, czyli zjawiskiem polegającym na znieczuleniu użytkowników na reklamę. Warto więc zastanowić się nad nowymi możliwościami, które są nie tylko ciekawe, ale również efektywne. A obydwu tych cech, dobrze skonstruowanej reklamie natywnej z pewnością nie można odmówić.

 

Źródła: Social Press, Wikipedia, SpidersWeb, Media Facebook

Autor
Monika Jakubowska
Ocena artykułu
3.40 - (5 głosów)
Komentarze
Dodaj komentarz
Ostrzeżenie: Uwaga na firmę o podobnej nazwie! Więcej...
Zapoznałem się