Wyższy standard skuteczności
Blog
Informacje z branży i życia firmy
Wybierz dziedzinę

(Nie)zapomnij mnie… rok później.

Opublikowano: 20-07-2015

Wyszukiwarki internetowe pozwalają każdej osobie z dostępem do Internetu na szybkie dotarcie do poszukiwanych informacji – zarówno tych aktualnych, jak i nieco przestarzałych. Ma to oczywiście swoje niezaprzeczalne plusy, jednak na tę niewyczerpaną skarbnicę wiedzy od jakiegoś czasu pada cień „prawa do bycia zapomnianym” w Internecie( RTBF). Jego wprowadzenie w Unii Europejskiej było i nadal jest szeroko dyskutowane, ma ono zarówno swoich zagorzałych zwolenników, jak i przeciwników.

Koncepcja ta pojawiła się już w 2006 roku, a jej głównym obszarem rozważań była kwestia dotycząca użytkowników, którzy w jakiś sposób czuli się napiętnowani przez informacje na ich temat znajdujące się w sieci. W głównej mierze chodziło o dane często nieaktualne oraz niemające nic wspólnego z rzeczywistością, za to wpływające na obecną sytuację życiową oraz relacje społeczne. W rezultacie, ponad rok temu Trybunał Sprawiedliwości UE potwierdził prawo każdego obywatela Unii Europejskiej do zażądania usunięcia jedynie powiązanych z imieniem i nazwiskiem wyników wyszukiwania.

Jak obecnie – po roku funkcjonowania – wygląda procedura i czy faktycznie sprawdza się w swojej roli?

Aby rozpocząć proces usunięcia wyników wyszukiwania łączących się z imieniem i nazwiskiem danej osoby, należy wypełnić formularz przygotowany przez firmę Google. Poniżej znajduje się fragment polskiej wersji:


Źródło:

google.com

 

Po jego wysłaniu otrzymujemy email zwrotny, potwierdzający rozpoczęcie procedury weryfikacyjnej i oczekujemy na decyzję (co obecnie zajmuje około 16 dni). Według udostępnionych informacji, z ponad 250.000 dotychczas otrzymanych formularzy zasadnie odrzucono około 70% skarg, zaś najczęstszym powodem wysłania zgłoszenia było naruszenie prywatności. Najchętniej formularze wysyłają obywatele Wielkiej Brytanii, Niemiec i Holandii, a jak podaje WP29 (Zespół roboczy ds. ochrony osób fizycznych w zakresie przetwarzania danych osobowych – ang. Working Party on the Protection of Indyviduals with regard to the Processing of Personal Data), niektóre kraje dodatkowo stworzyły system pozwalający na indywidualne rozpatrzenie wyjątkowych przypadków (przestępcy, pedofile, oszuści).

 

Źródło:

searchengineland.com

 

Źródło:

searchengineland.com

 

Warto jednak zaznaczyć, że – przynajmniej na razie – możliwość usunięcia niepożądanych treści związanych z naszym imieniem i nazwiskiem limitowana jest do lokalnych domen, z pominięciem indeksowania w Google.com. Może się to jednak z czasem zmienić, ponieważ UE naciska, aby rozszerzyć jego działanie na ten obszar. Ponadto, w Stanach Zjednoczonych założenia RTBF również przypadły obywatelom do gustu i obecnie organizacje konsumenckie wysyłają petycje o wprowadzenie tego prawa w Ameryce. Interesujący jest także przypadek rosyjskiej wersji tego dokumentu, niedawno przegłosowanego przez Parlament. Choć w tym przypadku istnieją uzasadnione obawy o możliwe nadużycia, ponieważ jego podstawy sformułowano zbyt ogólnie.

Podsumowując, nie da się zaprzeczyć, iż „prawo do bycia zapomnianym” jest, mimo wszystko, potrzebne przeciętnemu użytkownikowi.

Źródła:

searchengineland.com

searchengineland.com

blog.webcertain.com

Autor
Aldona Talarczyk
Ocena artykułu
5.00 - (1 głos)
Komentarze
Dodaj komentarz
Ostrzeżenie: Uwaga na firmę o podobnej nazwie! Więcej...
Zapoznałem się