Wyższy standard skuteczności
Blog
Informacje z branży i życia firmy
Wybierz dziedzinę

Niepapierowy papier...

Opublikowano: 12-06-2008
Czas potrzebny do przeczytania: 2:30 min

Książka tradycyjna...czyli koniec epoki moli książkowych? Czy do lamusa odchodzą czasy, kiedy przy porannej kawie wertowało się prasę świeżutką jak maślane rogaliki? Kiedy można sobie było pobrudzić palce farbą drukarską i poszeleścić wielką płachtą dziennika? Zdaje się, że Internet zagarnia nie tylko zakupoholików, lecz również czytaczy spragnionych aktualnych informacji. Pytanie – ważne i poważne – brzmi: czy czeka nas nieuchronny zmierzch tradycyjnej prasy? Czy e-papier, dostępny na rynku od 2004 roku i stale udoskonalany, zastąpi typowe, rzeczywiste, namacalne wydawnictwa?

Dla wielu wprowadzenie e-papieru to kolejny milowy krok w dziejach ludzkości, porównywalny z nastaniem nowej epoki po wynalezieniu druku. Inni znów boją się, że śmierć papieru pociągtnie za sobą zmierzch kultury literackiego słowa pisanego. I ja mam ogromny sentyment do książek, które się kurzą, zajmują miejsce, mają swój zapach i pozaginane, zaczytane strony. Jednak widzę plusy e-papieru. Spieszę najpierw wyjaśnić, co to w ogóle jest.

Papier elektroniczny to po prostu rodzaj wyświetlacza – różni się on od standardowych monitorów niezwykłą cienkością i elastycznością. E-papier można bowiem wyginać, składać i chować do kieszeni... Powstały już markowe modele e-papieru: są to bardzo cienkie, lekkie, odporne na zniszczenia, interaktywne ekrany polimerowe, które można sobie zrolować jak ulubioną gazetę i taką też mają rolę: wyświetlane są na nich prasowe treści, aktualizowane zgodnie z tempem wydawania gazety. Inną formą e-papieru są prototypy e-książki, składającej się z jednej polimerowej „kartki”. e-papier można także wykorzystać do robienia notatek, wystarczy odpowiedni pisak, co oznacza wynalezienie e-atramentu.

Książka przyszłości?Wzrost popularności e-papieru wydaje się być kwestią czasu. Z jednej strony biblioteka w formie supercienkiej plazmy, na której pojawia się na życzenie „Hamlet” bądź „Dziennik Bridget Jones”, bądź można załadować ulubiony dziennik, tygodnik, miesięcznik, nie zabiera tyle miejsca, co prywatne zbiory bibliofilskie. Nie zbiera kurzu, roztoczy, nie wymaga zakupu piętrowych, kilometrowych regałów ani budowania wielkich bibliotek. Co więcej, nie wymaga złodziejskiego wyrąbywania zielonych płuc Ziemi, a więc niszczenia ekosystemów Amazonki, zużycia milionów ton wody. Ekonomia i ekologia – te dwa względy czynią e-papier bezkonkurencyjnym.

Z drugiej jednak strony istnieją rzesze moli książkowych, dla których tradycyjnej książki nie zastąpią żadne wynalazki. Czy aby jednak nie będą oni tworzyć elitarnego fanklubu retro książki, wydając bajońskie sumy na rarytas, jakim będzie tomik poezji w papierowym wydaniu? Takie dywagacje można na chwilę odsunąć na bok. Pewne jest jedno: konieczność szybkich przemian dotyczy przede wszystkim wydawnictw, które już teraz funkcjonują głównie w sieci, a więc z góry rezygnują z papierowego papieru.

Autor
Małgorzata Kucharska
Ocena artykułu
5.00 - (1 głos)
Komentarze
Dodaj komentarz
Ostrzeżenie: Uwaga na firmę o podobnej nazwie! Więcej...
Zapoznałem się