Wyższy standard skuteczności
Blog
Informacje z branży i życia firmy
Wybierz dziedzinę

Nadciąga semantyczna wyszukiwarka Google

Opublikowano: 20-03-2012
Czas potrzebny do przeczytania: 5:25 min
Amit Singhal, jeden z najważniejszych inżynierów giganta z Mountain View, powiedział w niedawnym wywiadzie, że wyszukiwarka będzie lepiej dopasowywać zapytania do bazy danych, zawierającej setki milionów "jednostek" - osób, miejsc i rzeczy, które firma zgromadziła w ciągu ostatnich dwóch lat. Semantyczne wyszukiwanie będzie mogło skojarzyć tak różne słowa jak np. firma (Google) i jej założyciele (Larry Page i Sergey Brin). Czy czeka nas również semantyczne pozycjonowanie?

Amit Singhal, źródło: "San Franciso Chronicle"

Google nie rezygnuje z obecnych słów kluczowych, czyli systemu, który określa znaczenie strony internetowej w oparciu o słowa w niej zawarte, linki do niej kierujące  i inne parametry. Zamierza go jeszcze pogłębić, dzięki technologii o nazwie "semantyczna wyszukiwarka", która odnosi się do procesu rozumienia rzeczywistego znaczenia słów.

Singhal podkreślił, że wyszukiwarka Google będzie odtąd bardziej zbliżona do "ludzkiego rozumienia świata". Dodał także, że dziś dla wielu poszukiwanie konkretnych informacji w internecie to trochę jak wprowadzenie informacji i "trzymanie kciuków za wyświetlenie strony z odpowiedzią". Następna generacja wyszukiwania ma to zmienić, choć czeka nasz jeszcze przynajmniej rok na wdrażanie tej technologii.

Jak to będzie wyglądało w praktyce?

Przykładowo, jeśli wprowadzimy do wyszukiwarki np. frazę "Jezioro Śniardwy", zobaczymy jego najważniejsze parametry - lokalizację, wysokość średniej temperatury, powierzchnię, głębokość. Dzisiaj otrzymujemy raczej linki do stron turystycznych, odpowiedniego hasła na Wikipedii i map. Nawet dla bardziej skomplikowanych wyszukiwań, takich, jak np. "Jakie jest 10 największych jezior w Polsce?", Google będzie dostarczał konkretnych odpowiedzi, a nie tylko linków do innych stron.

Aby udzielić poprawnej odpowiedzi, nowa technologia wyszukiwania semantycznego będzie połączona z obecnym systemem, aby lepiej rozpoznawać wartość informacji zawartych na stronach internetowych i  uzyskiwać informacje, które z nich pokazać w wynikach wyszukiwania, a więc raczej analizując je, a nie tylko szukając słów kluczowych.

Nadchodząca zmiana będzie miała poważne konsekwencje dla Google, który dominuje na rynku wyszukiwania internetowego z ok. 66% udziałów w rynku i 37 bilionami dolarów rocznego przychodu. Niektórzy specjaliści od wyszukiwania semantycznego twierdzą, że posunięcie pozwoli firmie zmierzyć się z Facebookiem i innymi serwisami społecznościowymi, które również gromadzą bazę danych o setkach milionów ludzi, miejsc i rzeczy, ale nie oferują solidnej usługi wyszukiwania.

Google ma także nadzieję, że zmiana ta przyciągnie niektórych użytkowników i będą oni dłużej przebywali na stronie wyszukiwania. Jest to możliwe, bo np. szukając konkretnego pisarza, przykładowo Ernesta Hemingwaya, będziemy mogli w ramach nowego systemu, znaleźć listę książek autora, lecz także zapoznać się ze stronami informacyjnymi o innych zbliżonych pisarzach oraz podobnymi danymi. Prawdopodobnie Google będzie mógł także sugerować, które książki kupić. Rzecznik prasowy Google odmówił jednak komentarza na temat ewentualnych zmian.

Google podkreśla, że będzie stopniowo wprowadzać zmiany nad nowym wyglądem i funkcjonalnością swojej wyszukiwarki, choć nie wiadomo dokładnie, co to może oznaczać dla użytkowników i właścicieli stron internetowych i jaki będzie miało wpływ na pozycjonowanie. Prawdopodobnie wprowadzone zmiany mogą skłonić miliony witryn do przebudowy i zmian "języka znaczników"- tak, by wyszukiwarki mogły łatwiej je lokalizować w ramach nowego systemu - powiedział Larry Cornett, były specjalista od wyszukiwania w Yahoo.

Przypuszczalnie zmieni się także system reklam Google Ads, wyświetlanych obok wyników wyszukiwania. Skoro wyszukiwarka będzie lepiej rozumiała znaczenia lub intencję zapytania, Google najprawdopodobniej znajdzie sposób, by pokazać bardziej dostosowane reklamy. Singhal podkreślił natomiast, że jego zespół pracuje niezależnie od jakichkolwiek względów reklamowych.

Technologia wyszukiwania Google jest już od jakiegoś czasu aktualizowana. Niedawno zaczęto dostosowywać wyniki wyszukiwania do poszczególnych użytkowników, na podstawie ich aktywności w Google+. Wyniki wyszukiwania ukazują się zanim osoba skończy wpisywać  zapytanie. Google skanuje też tysiące stron, by dawać możliwie najlepsze odpowiedzi na niektóre, na razie ograniczone zestawy pytań, takich jak np.: "Kto jest kanclerzem Niemiec?".

Google wykorzystuje również obecnie kilka innych semantycznych elementów wyszukiwania, takich jak zdolność do oceny tego, co internetowa społeczność myśli na najważniejsze tematy związane z pewnymi słowami kluczowymi. Na przykład, poszukiwanie frazy "30 Rock", nazwy popularnego serialu, spowoduje wyświetlenie sekcji "wyszukiwanie aktorów z 30 Rock" na dole wyników strony wyszukiwania. Tam można znaleźć zdjęcie każdego z aktorów oraz link do wykonania nowego wyszukiwania na ich nazwiska.

Obecna zmiana idzie jednak znacznie dalej. Wiąże się to z przejęciem przez Google w 2010 roku  Metaweb Technologies - bazy, która posiada indeks 12 mln podmiotów, takich jak filmy, książki, firmy i znane osobistości. Internetowa encyklopedia Wikipedia ma „tylko” 3,5 miliona angielskich wpisów, choć zawierają one bardziej szczegółowe informacje.

Singhal podkreślił, że zespół Google i Metaweb, składający się z 50 inżynierów oprogramowania, od tego czasu rozszerzył rozmiar indeksu do ponad 200 milionów jednostek, częściowo poprzez rozwój algorytmów ekstrakcji i formuł matematycznych, które mogą organizować dane rozrzucone po całej sieci. Nawiązał też współpracę z organizacjami i agencjami rządowymi w celu uzyskania dostępu do baz danych, w tym CIA World Factbook, w której mieszczą się encyklopedyczne informacje o krajach na całym świecie.

Na razie nie wiadomo dokładnie, co opisywane zmiany w istocie oznaczają dla użytkowników Google i właścicieli stron internetowych. Jedyne, co wiemy na pewno, to fakt, iż przejście do wyszukiwania semantycznego bezpośrednio wpłynie na wyniki wyszukiwania. W jaki sposób? Jak to się przełoży na nasze usługi? Czy osoby korzystające z pozycjonowania w internecie i linków reklamowych mogą się spodziewać zmian? Jeśli tak, trzymamy rękę na pulsie.

Autor
Anna Bumbar
Ocena artykułu
5.00 - (3 głosy)
Komentarze
Dodaj komentarz
Ostrzeżenie: Uwaga na firmę o podobnej nazwie! Więcej...
Zapoznałem się