Wyższy standard skuteczności
Blog
Informacje z branży i życia firmy
Wybierz dziedzinę

Eye tracking

Opublikowano: 23-05-2008
Czas potrzebny do przeczytania: 2:55 min

Czy wiesz jak wspiąć się na szczyt?
źródło: De Vos & Jansen Market Research i Search Engine Mediabureau Checkit

Do rangi banału urosło już stwierdzenie, że żyjemy w kulturze obrazkowej. Praktyczne konsekwencje tej prawdy są szczególnie ważne w przypadku Internetu. Ludzie najlepiej zapamiętują to, co zobaczyli. Jak sprawdzić, co widzą - i zapamiętują - internauci? Odpowiedzią jest eye tracking.

Jak dowodzą znawcy, użytkownicy zachowują w pamięci:

  • 10% z tego, co przeczytali,
  • 15% z tego, co usłyszeli,
  • 25% z tego, co zobaczyli,
  • aż 50% z tego, co odebrali patrząc i słuchając.

Jeśli chcesz się przekonać, jak widzą Twój serwis internetowy, animacje, grafikę, reklamę internetową, możesz skorzystać z udoskonalanej, modnej ostatnio techniki zwanej eye tracking. Polega ona na sprawdzeniu funkcjonalności wszystkich elementów strony WWW czy innych elementów graficznych poprzez śledzenie wzroku internauty. Podczas badania eyetrackingowego śledzi się ruch gałek ocznych respondentów: w obudowie monitora znajduje się miniaturowa, ukryta kamera wideo rejestrująca obraz oczu użytkownika. Za pomocą odpowiedniego programu można zinterpretować te dane i ustalić, na który punkt ekranu spogląda respondent i jak długo zatrzymuje na nim wzrok. Czas koncentracji wzroku na jakimś szczególe oraz kolejność oglądania elementów na stronie mierzone są za pomocą tzw. eyetrackerów. Możliwe jest także sprawdzenie, czy użytkownik błądzi wzrokiem po stronie, czy też ogląda ją pewnie oraz czy zauważa to, co jest ważne z punktu widzenia twórcy witryny (np. reklama, oferta, ogłoszenie).

Badanie eyetrackingowe można zastosować i wykorzystać do zbadania tzw. webusability, czyli użyteczności i funkcjonalności serwisu czy reklamy internetowej - jeszcze zanim strona czy banner zostaną umieszczone w Internecie. Wyniki mogą być doskonałą wskazówką na temat tego, co można poprawić, co usunąć, a co przesunąć. Dotychczasowe badania pozwalają na pewne generalizacje. Ich ilustracją jest „złoty trójkąt Google”. Obrazuje on, na jakich obszarach strony z wynikami wyszukiwania najintensywniej koncentruje się uwaga internautów:

Złoty trójkąt Google’a Równie wciągający, co Trójkąt Bermudzki, "złoty trójkąt Google".

Ta tak zwana mapa cieplna (HotSpot) pokazuje, że internauci korzystający z wyszukiwarki skupiają wzrok na obszarze przypominającym kształtem trójkąt. Najczęściej patrzą na górę strony, a następnie ich wzrok kieruje się coraz niżej, aż do lewej krawędzi strony.

Kolor czerwony oznacza, że wzrok internauty skierowany był w to miejsce najdłużej, żółty lub zielony to obszary mniejszego zainteresowania. Obszary poza plamami nie zostały wcale lub prawie wcale przeskanowane.

Inną metodą reprezentacji wyników jest mapa fiksacji, czyli Attention Tracking. Zainteresowanie elementami strony przedstawia się za pomocą okręgów - im większe, tym dłużej spoglądał w dane miejsce użytkownik. Okręgi połączone są liniami, które pokazują skoki wzroku badanej osoby. Można także pokazać całe badanie z animowaną ścieżką patrzenia (Video Attention Tracking).

Chociaż badań empirycznych tego typu nie można traktować jak wyroczni i umieszczać na czerwonym polu wszystkich informacji, które chcemy pilnie przekazać użytkownikowi, jest to z pewnością cenna wskazówka na temat ogólnych uwarunkowań patrzenia. Dać się znaleźć, zobaczyć i zapamiętać - to sztuka.

Autor
Małgorzata Kucharska
Ocena artykułu
0.00 - (0 głosów)
Komentarze
Dodaj komentarz
Ostrzeżenie: Uwaga na firmę o podobnej nazwie! Więcej...
Zapoznałem się