Wyższy standard skuteczności
Blog
Informacje z branży i życia firmy
Wybierz dziedzinę

O błędach w sklepach internetowych

Opublikowano: 08-06-2010
Czas potrzebny do przeczytania: 2:50 min

Czy właściciel realnie istniejącego sklepu może sobie pozwolić na zestawienie obok siebie regału z pieczywem i stojaka z gwoździami? Czy właściciel realnie istniejącego sklepu spowija z premedytacją wszystkie swoje ściany żałobną czernią? Czy – w końcu - właściciel realnie istniejącego sklepu wytycza ścieżkę zakupową zgodnie z zasadą: im trudniej znaleźć produkt, tym łatwiej go sprzedać? Właśnie. Dziś o błędach w projektowaniu witryn e-commerce i rozstawianiu „półek” w sklepach internetowych. Przede wszystkim: w Internecie nie istnieje pojęcie „czekania”. Szybkie połączenie sieciowe zlikwidowało ten problem raz na zawsze. Nikt dziś nie wstrzymuje kursora myszki, gdy strona nie ładuje się w przeciągu pierwszych kilku sekund. Artystyczne intro trwające 10 czy 20 sekund? Przycisk cofnij i już szukamy przydatnych informacji na innej stronie. Szybki, wręcz natychmiastowy przepływ informacji - to właśnie w tym celu stworzony został Internet. Kto tego nie rozumie, w sieci ma zdecydowanie trudniej. Druga sprawa: Gdy klient otwiera stronę i nie znajduje prostej w obsłudze nawigacji, wycofuje swoją uwagę i szuka dalej. Mając pod wskazującym palcem dostęp do 100 czy 1000 sklepów internetowych, nikt nie marnuje czasu na poszukiwania menu, kategorii i linków do podstron z produktami. Internet jak żadne inne medium pozwala użytkownikom na samodzielne wybory. Otwarta strona jest nieczytelna? Przycisk wstecz i szukamy dalej. Kolejna kwestia: Naprawdę nie wiem skąd bierze się fascynacja polskich twórców stron, jak również ich właścicieli, kolorem czarnym. Nie ważne jaka branża, nie ważne jaka specjalizacja, żałobne barwy dominują wszędzie. Strona fotografa weselnego i czarny kolor? A gdzie biały? Witryna biura tłumaczeń i co? Czerń. Strona agencji reklamowej nie dość, że ładuje się 10 sekund, to jeszcze jest cała... na czarno. Wiadomo skądinąd, że czarny kolor ukrywa niedoskonałości grafiki, jednak czy którykolwiek rozsądny sprzedawca w realnym sklepie ubierze wszystkie swoje ściany w czarne barwy? Zostawiając furtkę dla bardzo specyficznych sklepów, odpowiem – żaden. Następna sprawa: Gdy kobieta dokonuje zakupów musi mieć możliwie duży wybór produktów na półce - także internetowej. Szacuje się, że 7 produktów jednej kategorii musi znajdować się przed oczami kupującej, aby ją zainteresować i zachęcić do zrobienia zakupów. Jeśli zatem oferta sklepu dla kobiet jest uboga, pora pomyśleć o poważnych zmianach, nici bowiem z rosnącej liczby zamówień. Natomiast gdy zakupów dokonuje mężczyzna „na półce” nie powinno być więcej niż 3 produkty jednej kategorii, w innym razie mamy problemy z dokonaniem właściwego i szybkiego wyboru. Na naszą obronę wspomnę jednakże, że sklep, który zbyt serio potraktuje ten warunek i wystawi jeden produkt zaopatrzony tylko w nazwę (bez ścisłej specyfikacji), również nie znajdzie w swojej bazie zamówienia z naszym nazwiskiem. Projektując lub zmieniając własną witrynę, pamiętajcie zatem o tym, że sklep internetowy to Wasza wizytówka, miejsce kontaktów i spotkań z klientami - nie popełniajcie zatem biznesowego harakiri już na starcie, działajcie z estetyczną i funkcjonalną rozwagą.

Autor
Maciej Jurek
Ocena artykułu
5.00 - (2 głosy)
Komentarze
#1Michał2010-06-13 22:41:45
Seppuku jak już. ;) A jeszcze lepiej brzmiało by zwykłe (a przy tym pewnie mało orientalne) samobójstwo. Poza tym seppuku popełniano przy wielkiej stracie honoru, nie pieniędzy.
Oczywiście - jak sklep będzie się ładował minute to zrezygnuje z czekania, ale jaka jest różnica pomiędzy 15-20 sekundami?
Czarna, biała, szara a może zielona? Myślę, że (pomijając kwestie tematyki sklepu) nie ma to większej różnicy - jeżeli coś dobrze, solidnie wygląda i daje poczucie bezpieczeństwa i komfortu to zostaję. W przeciwnym wypadku nawet biały kolor nie pomoże. To co naprawdę warunkuje sprzedaż, to IMO cena i jakość produktu (i to czy sklep swoim wyglądem po prostu nie odstrasza).
To co wie każdy: żeby przyciągnąć e-klienta:
- reklama - e-klient musi wiedzieć o naszym sklepie
- wizerunek - e-klient musi czuć się BEZPIECZNIE i komfortowo
- jakość obsługi - e-klient musi bez namysłu wiedzieć gdzie kliknąć żeby znaleźć poszukiwany produkt i jak go kupić
- cena/jakość - e-klient musi wiedzieć że kupuje towar najwyższej jakości i najniższej ceny
Myślę, że Autor sili się w tym artykule na oryginalność (orientalność?). Co z resztą słabo mu wychodzi ze względu na to że ten temat... No cóż chyba i tak już za dużo bajtów zostało zapisane na temat tego jak przyciągnąć e-klienta.
#2Maciej Jurek2010-12-01 14:27:04
Dzięki za wpis. Co do języka, to kwestia wyboru i własnej inwencji. Co do szukania sposobu na oryginalność, to GA prawdę Ci powie, spojrzenie estety i Specjalisty AdWords również. Pozdrawiam.
Dodaj komentarz
Ostrzeżenie: Uwaga na firmę o podobnej nazwie! Więcej...
Zapoznałem się