Wyższy standard skuteczności
Blog
Informacje z branży i życia firmy
Wybierz dziedzinę

Sen o własnej domenie

Opublikowano: 05-02-2010
Czas potrzebny do przeczytania: 2:10 min

Sufiks .com (dźwięczne dot.kom) znają niemal wszyscy. Swojską, nadwiślańską końcówkę .pl (mało dźwięczne kropka.pel) również. Domeny najwyższego rzędu – bo tak określa się te dodatki do nazw stron – to obecnie smakowity kąsek, pomysł na biznes, i szansa na krociowe zyski. W niedługim czasie czeka nas bowiem prawdziwa wojna o nazwy domen, zgodnie z zasadą: kto będzie dysponentem danego sufiksu, może rozdzielać nim wedle uznania. Oczywiście nie za darmo.

ICANN, amerykański zarządca domenami, ogłosił minionej jesieni uwolnienie Internetu i wprowadzenie całej puli nowych sufiksów najwyższego rzędu. Zatem już teraz w kolejce po swoje domeny stoją Las Vegas (sufiks .vegas), Paryż (paris), Nowy Jork (nyc) czy Berlin (berlin). Na razie żadne z polskich miast nie zgłosiło chęci posiadania własnej domeny.

Swoją drogą koszt to nie mały. Zarejestrowanie własnej domeny to 200 -300 tysięcy dolarów + opłata roczna należna ICANN. Z drugiej zaś strony, czy np. poznańskie firmy i instytucje nie stanęłyby w kolejce po sufiks .poz, a śląskie, deklarujące raz po raz swoją odrębność, po sufiks .sl czy .sil, od Silesia? Trudno już teraz przewidzieć możliwe zainteresowanie nowymi rozszerzeniami nazw stron. Aby wspomniany koszty z inwestycji w własną domenę się zwróciły, potrzebnych jest ponad sto tysięcy adresów zarejestrowanych pod nową domeną.

Gra o własną domenę odbywa się nie tylko między miastami, ale również firmami, które szukają po prostu sposobu na zysk. W niedługim czasie wolne będą bowiem takie domeny, jak: food, books, wine, love, czy eco. Która z księgarni internetowych, nie chciałaby posiadać sufiksu: .books? Która z firm, dbająca o ekologiczny wymiar własnej działalności, nie zainwestowałaby w końcówkę .eco? Gra jak widać warta jest... domeny.

Na marginesie tych targów domenami można zastanowić się nad możliwą utratą prestiżu wielu powszechnie znanych firm. Czy, dbające o swój wizerunek przedsiębiorstwa, powinny starać się o wszelkie możliwe rozszerzenia: .com, .pl, .wine, .love, .aero, .cd, .books, .travel, .sex itd.? Specjaliści uspokajają, że nowe domeny najwyższego rzędu doprowadzą raczej do dewaluacji sufiksów, niż staną się zagrożeniem dla właścicieli marek i nazw.

źródło: Przekrój

Autor
Maciej Jurek
Ocena artykułu
5.00 - (2 głosy)
Komentarze
Dodaj komentarz
Ostrzeżenie: Uwaga na firmę o podobnej nazwie! Więcej...
Zapoznałem się